STOP pseudohodowcom!
o kocie. o życiu jego. o nas. taki draśnięty Williamem blog. I tyle.
RSS
poniedziałek, 10 maja 2010

Jestem Basia. Mam hmm... lat. Wystarczająco dużo, żeby pomyśleć o pierwszym liftingu ;) Jednak operacje plastyczne są za dużym luksusem. Ta.


Jestem William. Mam lata dwa niecałe. We czwartek plastykę oków dwóch będą mi robić. I stać ich na to.  Na samo słowo NA CZCZO już mi słabo. Na słowo "kołnierz" słabiej mi jeszcze bardziej. I nie wiedzą chyba, o nie, że koci terapeuci też se słono liczą. Ale się dowiedzą, bo co jak co, ale po 10-ciu dniach w kołnierzu będę miał depresję, że hej. A nawet, że dwa heje!!! O!

 

 


 

13:46, kotoblog
Link Komentarze (8) »
niedziela, 09 maja 2010

Kot Zakraplany śpi. Głównie śp.I miauczy też. Nie przez sen.  Jutro będzie miauczał u Veta. Niestety.

 


15:48, kotoblog
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 maja 2010

Kota oko się psuje drugie SIC! co nie przeszkadza jednak kotu nurkować w garnku z gałązkami, nie przeszkadza  w zawisaniu Kota na liliowym gardełku i nie przeszkadza również w konsumowaniu wołowinki. Uff.

Przeszkadza jednak w wykonywaniu koniecznych zabiegów oko-naprawialnych oraz w śnie moim, bo możność mojego spania w sypialni umożliwia kotu chowanie się w kocio-niewydobywalnym miejscu pod łóżkiem, co uniemożliwia zakroplenie kota.

Kot chodzi więc zły, bo zakroplony, ja chodzę zła bo połamana spaniem nie w łóżku.

10:38, kotoblog
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 maja 2010

Pięknie miało być… Tamiza, Seven Sisters, Brighton. Miało być. Cider miał być i Guiness też.  I Indian food… Fajnie miało być.

Nie jest.

Jest kot rudy co ma zepsute oko. Jest konto zubożone o baterię leków. Jest niewyspanie, bo zakraplanie się liczy dobowo nie dziennie.

Nie ma L4 na kota. Jest urlop. Z kotem. I jego chorym okiem.

Grrrrrr…….!

B.

KURWA!

Miał być spokój pięciodniowy. Co prawda Liliowa trochę spokój dezintegruje, ale Liliową się miała zając Blondyna, a ja miałem mieć spokój. Święty. Tylko ja, parapety, garnek gliniany, wołowinka w dużych ilościach bo Blondyna się na gramaturach nie zna. Pięknie miało być.

Walizka już spakowana była, plan już miałem, strategia też była wykiełkowana. Jodłowałem sobie pod nosem „ta ostatnia środa, jutro się rozstaniemy, na caaałe pięć dni…” I co?! I dupa! Straszna dupa!

Bo się obudziłem rano i coś było nie halo. Zaburzenia miałem wzrokowe, a to nie ja piłem wieczorem. Zamazanie było i mgliście. I sklejenie w ogóle. Powlokłem się do niej, bo z reguły katowała bo katowała, ale  ablucje robiła mi lepsze niż ja sam i oczy działały. A ona???!!!

Kurwa po raz kolejny. Spakowała w torbę i zawiozła na blaszany stolik. Termometr w dupę, latarka w gardło, słuchawki do brzucha, kontrast w oko, wszystko w sumie w oko. Pieprzone kurwa deja vu. Powtórka z wątpliwej rozrywki.

I co?

Spokoju świętego nie ma. Blondyna jęczy nade mną, Ona nie dość, że jęczy to się pastwi. Co zasnę, to znów świństwo leje do oka. Liliowa się w asystentkę bawi.

Trzy baby. Jęczące. Cholera.

A miał być spokój!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

W.


14:52, kotoblog
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 maja 2010
poniedziałek, 26 kwietnia 2010

 

 

 

 

 

20:01, kotoblog
Link Komentarze (5) »
wtorek, 20 kwietnia 2010

Podczas, gdy Liliową pstrykac można ze wszystkich stron kota:

 

 

 

 

William pozostaje abnegatem...

23:14, kotoblog
Link Komentarze (10) »
niedziela, 21 marca 2010

Wróciwszy z podrózy się nie do końca mogłam rozpakować...

Liliowa PRAGNIE !!!

Polowanie na krowy. And the Winner is .... (niech one same to rozstrzygną;) )

Po pierwsze: Liż rękę, która Cię karmi!

Tylko Blondyna zna przepis ;)

Ale muffinków to już Blondyna nie potrafi...

Pierwszy Dzień Wiosny w tym roku. Pierwszy Dzień Wiosny Liliowej w ogóle. Pierwszy Dzień Wiosny po raz drugi Williama.

Ale że na ten wiatr mam wychodzić? NO WAY!!!

Ja zawsze byłem za wiosną. Bez względu na porę roku...

Znam wartość rynkową świnki egoztycznej! Bezcenna! Ha!

 

 

 

 

 

 

15:23, kotoblog
Link Komentarze (4) »

No i się Rudy dochrapał publikacji. A swoją drogą nie taka z niego świnia, bo się jednak charytatywnie udziela. I chwała Kotu za to ;)

http://www.dzieciakizpasja.org/Dzieciaki-z-pasja/podstrony/z-pasja.html

11:19, kotoblog
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 marca 2010

Są świnki. Świnki są różowawe, aczkolwiek ubłocone. Świnki są morskie i są ryby świnki. Jest też choroba świnka i jest świnka-skarbonka. Są też powszechnie spotykane męskie świnie szowinistyczne. Ostatnio pojawił się jednak nowy gatunek - świnka egzotyczna.
Świnka egzotyczna stanowi skrzyżowanie świnki-skarbonki, świnki ubłoconej (w tym przypadku pokrytej podszafowym kurzem) i oczywiście świni męskiej, szowinistycznej. W którymś z dalekim pokoleń w drzewie genealogicznym świnki egzotycznej znajdował się podobno kot czego jednak nie stwierdzamy raczej.

Świnka egzotyczna zżera tylko wołowinę. Zatem wrzuca się w tę świnkę wołowinę prima sort, za niemałe pieniądze, ale nie do końca pełni świnka funkcję skarbonki, bo pieniążków nie oddaje. Oddaje natomiast coś, do czego utylizacji również potrzebne są fundusze, siłą rzeczy w świnkę pakowane. Dobrze, że świnka egzotyczna se trufli na srebrnej tacy nie zażycza. Jeszcze.


Świnka egzotyczna ze świnią męską ma tyle wspólnego, że:

- jest rodzaju męskiego,
- ignoruje kobiety traktując je przedmiotowo.


Kobiety śwince egzotycznej służą jako łóżko, podajnik jedzenia oraz babcia klozetowa. Świnka egzotyczna czas wolny woli spędzać zdecydowanie z osobnikami gatunku ludzkiego płci męskiej. Osobniki zwierzęce płci pięknej traktuje z pogardą i dość dużą wobec nich przejawia przemoc (o tym będzie kiedy indziej).


Z różowawą świnką -  świnkę egzotyczną łączy umiłowanie do brudzenia się. W wannie. Pod wanną. W zlewie. Pod szafą. Między doniczkami. Pod doniczkami i w doniczkach. Po łóżkiem. I w takich tam. Kwiatkach też.

I co najdziwniejsze świnka egzotyczna chrumka. CHRUMKA. Inaczej tego nazwać nie można. Nawet przy korytku chrumka. Chrum.

Nie wiem, czy to dlatego, że swego czasu Liliowa nazwała go - tego świnia egzotycznego - wredną rudą świnią. 

Z kotem wspólnego świnka egzotyczna ma niewiele. W każdym razie oprócz kociego grzbietu i kliku pobocznych elementów kociego zachowania nie zauważa się.

Czy ktoś wie, jaka jest wartość rynkowa unikalnego egzemplarza świnki egzotycznej?


W pakiecie ma też rozwalanie jedzenia, rozwlekanie żwirku, kichanie i opluwanie dopiero co umytych powierzchni szklanych, roznoszenie wyniesionej z wanny wody po dopiero co umytych panelach, zrzucanie sierści wszędzie tam, gdzie jest widoczna i zupełnie bezużyteczna, i inne takie niespodzianki.
Świnka bywa też agresywna. Tak troszkę.
Kto chce? Kto chce?

 

P.s. zdjęcia świnki egzotycznej uzupełnimy jak nasz komputer dojdzie już całkiem do siebie, co mamy nadzieję, nastąpi niebawem.

17:02, kotoblog
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10